Jakieś okropne wypadki. Gdy zakończyli obradę,

Wszyscy trzej ku Aldonie smutne zwrócili wejrzenie.

Walter patrzał najdłużej z niemej wyrazem rozpaczy;

Wtem gęstymi kroplami łzy mu rzuciły się z oczu,

Upadł do nóg Aldony, ręce jej cisnął do serca

I przepraszał za wszystko, co ucierpiała dla niego.

«Biada — mówił — niewiastom, jeśli kochają szaleńców,

Których oko wybiegać lubi za wioski granice,

Których myśli jak dymy wiecznie nad dach ulatują,

Których sercu nie może szczęście domowe wystarczyć.