Jak gołąbek porwany wiatrem śród morskiej topieli,

Pada na maszty samotne nieznajomego okrętu.

Walter zrozumiał Aldonę; udał się za nią w milczeniu,

Opowiedział swój zamiar, taić przed światem nakazał,

I u bramy — niestety! straszne to było rozstanie —

Alf z wajdelotą pojechał. Dotąd nic o nich nie słychać.

Biada, biada, jeżeli dotąd nie spełnił przysięgi,

Jeśli zrzekłszy się szczęścia, szczęście Aldony zatruwszy...

Jeśli tyle poświęcił i dla niczego poświęcił...

Przyszłość resztę pokaże... Niemcy, skończyłem piosenkę...