Już widać z dala: kopie się przez śniegi

Kilku podróżnych... Konrad! Nasi wodze!...

Jakże ich witać? zwycięzce? czy zbiegi?

Gdzie reszta pułków?... Konrad wzniósł prawicę,

Pokazał dalej ciżbę rozproszoną:

Ach, sam ich widok zdradził tajemnicę!...

Biegą bezładnie, w zaspach śniegu toną;

Walą się, depcą jak podłe owady

W ciasnym naczyniu ginące pospołu;

Pną się po trupach, nim nowe gromady