I Konrad cierpiał — ale spojrzyj w oczy:

Ta wielka, na pół otwarta źrenica,

Jasne z ukosa miotała pociski,

Niby kometa grożący139 wojnami,

Co chwila zmienna, jak nocne połyski,

Którymi szatan podróżnego mami,

Wściekłość i radość połączając razem,

Błyszczała jakimś szatańskim wyrazem!

Drżał lud i szemrał. Konrad nie dbał o to;

Zwołał na radę niechętnych rycerzy;