Kędy nie słychać obcej broni szczęku

Ani dumnego zwycięzcy hałasów,

Ni zwyciężonych braci naszych jęku...

Tam, w środku cichej, pasterskiej zagrody,

Na twoim ręku, u twojego łona.

Zapomnę, że są na świecie narody,

Że jest świat jakiś — będziem żyć dla siebie!...

Wróć, powiedz, pozwól!...»

Milczała Aldona,

Konrad umilknął, czekał odpowiedzi.