Wtem krwawa jutrznia błysnęła na niebie:

«Aldono, przebóg! ranek nas uprzedzi,

Zbudzą się ludzie i straż nas zatrzyma,

Aldono!...» — wołał, drżał z niecierpliwości;

Głosu nie stało147, błagał ją oczyma.

I załamane ręce wzniósł do góry,

Padł na kolana i żebrząc litości,

Objął, całował zimnej wieży mury.

Pustelnica

«Nie, już po czasie! — rzekła smutnym głosem,