Co wieczór lampę u kraty zaświécę:
Tam wiecznie patrzaj. Jeśli chustkę zrzucę,
Jeżeli lampa przed wieczorem skona:
Zamknij twe okno, może już nie wrócę...
Bądź zdrowa!...»
Odszedł i zniknął. Aldona
Jeszcze pogląda zwieszona u kraty,
Ranek przeminął, słońce zachodziło:
A długo jeszcze w oknie widać było
Jej białe z wiatrem igrające szaty