I wyciągnięte ku ziemi ramiona.

«Zaszło na koniec» — rzekł Alf do Halbana,

Wskazując słońce z okna swej strzelnicy,

W której zamknięty od samego rana

Siedział, patrzając w okno pustelnicy:

«Daj mi płaszcz, szablę. Bądź zdrów, wierny sługo,

Pójdę ku wieży. Bywaj zdrów na długo,

Może na wieki... Posłuchaj, Halbanie,

Jeżeli jutro, gdy dzień zacznie świecić,

Ja nie powrócę, opuść to mieszkanie.