Na koniec legła przed czołem Konrada;

W rozlanym płynie tleje rdzeń ogniska,

Lecz coraz głębiej topi się i mroczy,

Wreszcie, jak gdyby dając skonu hasło,

Ostatni, wielki krąg światła roztoczy

I przy tym blasku widać Alfa oczy:

Już pobielały — i światło zagasło.

I w tejże chwili przebił wieży ściany

Krzyk nagły, mocny, przeciągły, urwany...

Z czyjej to piersi? Wy się domyślicie;