Ledwie raz na rok, falą niepogody

Wypchnięte, z mętnej pokażą się wody,

Otworzą usta, raz westchną ku niebu

I znowu wrócą do swego pogrzebu51.

Nie, jam na takie szczęście nie stworzona!

Jeszcze w ojczyźnie ciche pędząc życie,

Nieraz w pośrodku towarzyszek grona

Za czymś tęskniłam i wzdychałam skrycie,

I czułam serca niespokojne bicie.

Nieraz z poziomej uciekałam łąki,