Niechaj na tarczy obce godła kładnie,

Niech twarz odmieni... jeszcze serce moje,

Z daleka nawet, kochanka odgadnie;

I gdy go ciężka powinność przymusza

Wszystko dokoła wyniszczać i krwawić,

Wszyscy go przeklną — będzie jedna dusza,

Co mu z daleka śmie pobłogosławić!...

Tu mój obrałam domek i grobowiec,

W cichej ustroni, kędy świętokradzki

Mych jęków nie śmie podsłuchać wędrowiec.