A gdy wieczornej doczekam się pory,

Chcę ją przedłużyć rozpamiętywaniem:

Ja życie moje liczę na wieczory!

Tymczasem Zakon spoczynkowi łaje61,

O wojnę prosi, własnej żąda zguby,

I mściwy Halban wytchnąć mi nie daje:

Albo dawniejsze przypomina śluby,

Wyrżnięte sioła62 i zniszczone kraje;

Albo, gdy nie chcę skargi jego słuchać,

Jednym westchnieniem, skinieniem, oczyma,