Umilknął. Z wieży słychać tylko jęki.

W milczeniu długie przeciekły godziny;

Noc rozrzedniała63 i promyk jutrzenki

Już zarumienił lica cichej wody;

Pomiędzy liściem drzemiącej krzewiny

Ze szmerem ranne przewiewały chłody,

Ptaszęta cichym ozwały się pieniem,

Umilkły znowu — i długim milczeniem

Znać dają, że się zbudziły za wcześnie.

Konrad powstaje, wzniósł ku wieży czoło,