Lecz nazad przyjąć już mi się nie chciało.

Postać8 mnie ręką przeżegnała białą.

Wtem weszło słońce — lato — śnieg nie spłynął,

Lecz, jak ptak biały, dwa skrzydła rozwinął

I skacząc leciał; niebo się odkryło,

I wkoło ciepło i błękitno było!

Uczułem zapach Włoch, róż i jaśminu,

Róże pachnęły górą Palatynu.

Ujrzałem Ewę9,

Jaką widziałem na Albańskiej Górze,