Skrzydłami studząc albo niecąc żary,

Śmiejąc się, płacząc — a zawsze posłuszni

Temu, którego trzymali w objęciu,

Jak jest posłuszna piastunka dziecięciu,

Które jej ojciec, pan wielki, poruczy,

Choć ta na dobre, a ta na złe uczy

Żal rozrzutnika

Kochanek, druhów, ileż was spotkałem,

Ileż to oczu, jak gwiazd przeleciało,

Ileż to rączek tonąc uściskałem: