Stanął obok Sędziego i oczyma śledził.

Dawno już nie był w polu; na szarej przestrzeni

Trudno dojrzeć szaraka, zwłaszcza śród kamieni.

Pokazał mu pan Sędzia; siedział biedny zając,

Płaszcząc się pod kamieniem, uszy nadstawiając,

Okiem czerwonym spotkał myśliwców wejrzenie

I jakby urzeczony, czując przeznaczenie,

Ze strachu od ich oczu nie mógł zwrócić oka,

I pod opoką108 siedział martwy jak opoka.

Tymczasem kurz na roli rośnie coraz bliżéj;