Zadziwił się pan Hrabia na widok tak nowy.

Wieża zdała się dwakroć wyższa, bo stercząca

Nad mgłą ranną; dach z blachy złocił się od słońca,

Pod nim błyszczała w kratach reszta szyb wybitych,

Łamiąc promienie wschodu w tęczach rozmaitych;

Niższe piętra oblała tumanu powłoka,

Rozpadliny i szczerby zakryła od oka;

Krzyk dalekich myśliwców wiatrami przygnany,

Odbijał się kilkakroć o zamkowe ściany:

Przysiągłbyś, że krzyk z zamku, że pod mgły zasłoną