Aby konfederatom ciągnąć ku pomocy,

Gdy nagle Moskwa zamek opasała w nocy.

Ledwie był czas z moździerza na trwogę wypalić,

Podwoje dolne zamknąć i ryglem zawalić.

W zamku całym był tylko: pan Stolnik, ja, pani,

Kuchmistrz i dwóch kuchcików, wszyscy trzej pijani,

Proboszcz, lokaj, hajducy czterej, ludzie śmiali.

Więc za strzelby, do okien. Aż tu tłum Moskali,

Krzycząc: »Ura!«, od bramy wali po tarasie;

My im ze strzelb dziesięciu palnęli »A zasie«.