Trzy razy aż pode drzwi to chłopstwo się wparło,

Ale za każdym razem trzech nogi zadarło,

Więc uciekli pod lamus131; a już był poranek.

Pan Stolnik wesół wyszedł ze strzelbą na ganek,

I skoro spod lamusa Moskal łeb wychylił,

On dawał zaraz ognia, a nigdy nie mylił;

Za każdym razem czarny kaszkiet w trawę padał

I już się rzadko który zza ściany wykradał.

Stolnik, widząc strwożone swe nieprzyjaciele,

Myślił zrobić wycieczkę, porwał karabelę132