I z ganku krzycząc sługom wydawał rozkazy;

Obróciwszy się do mnie, rzekł: »Za mną Gerwazy!«

Wtem strzelono spod bramy... Stolnik się zająknął,

Zaczerwienił się, zbladnął, chciał mówić, krwią chrząknął:

Postrzegłem wtenczas kulę, wpadła w piersi same.

Pan słaniając się, palcem ukazał na bramę:

Poznałem tego łotra Soplicę! poznałem!

Po wzroście i po wąsach! Jego to postrzałem

Zginął Stolnik, widziałem! Łotr jeszcze do góry

Wzniesioną trzymał strzelbę, jeszcze dym szedł z rury!