Jak woda, którą ptaszek skrzydłami rozkroił.

A na miejscu, gdzie stała, tylko porzucony

Koszyk mały z rokity141, denkiem wywrócony,

Pogubiwszy owoce na liściach zawisał,

I wśród fali zielonej jeszcze się kołysał.

Po chwili wszędzie było samotnie i głucho.

Hrabia oczy w dom utkwił i natężył ucho;

Zawsze dumał, a strzelcy zawsze nieruchomie

Za nim stali. Aż w cichym i samotnym domie142

Wszczął się naprzód szmer, potem gwar i krzyk wesoły