Zwierz uszczuty zda mu się być psem, nie jeleniem.
»Jak to? — krzyknął Kiryło — to śmiałbyś, hultaju,
Znać się lepiej na łowach i zwierząt rodzaju
Niźli ja, Kozodusin, carski jegermajster158?
Niechajże nas rozsądzi zaraz policmajster159!«
Wołają policmajstra, każą spisać śledztwo.
»Ja — rzecze Kozodusin — wydaję świadectwo,
Że to łania; on plecie, że to pies domowy:
Rozsądź nas, kto zna lepiej zwierzynę i łowy!«
Policmajster powinność służby swej rozumiał: