Jedną o drugą, jako jaja wielkanocne,

Rozkrzyżował ramiona na kształt drogowskazu

I we dwa kąty izby rzucił ich od razu.

Chwilę z rozciągnionymi stał w miejscu rękami,

I «Pax, pax, pax vobiscum — krzyczał — pokój z wami!»

Zdziwiły się, zaśmiały nawet strony obie.

Przez szacunek, należny duchownej osobie,

Nie śmiano łajać mnicha; a po takiej probie,

Nikt też nie miał ochoty zaczynać z nim zwadę,

Zaś kwestarz Robak, skoro uciszył gromadę,