Ten blask niezwykły, kiedy o łowach gadano),

Obiegał zgromadzenie ognistą źrenicą

I gdzie szmer jeszcze słyszał, jak ksiądz kropielnicą,

Tam uciszając machał swą placką ze skóry;

Wreszcie podniósłszy trzonek z powagą do góry,

Jak laskę marszałkowską, nakazał milczenie.

«Uciszcie się! — powtarzał — miejcie też baczenie,

Wy, co jesteście pierwsi myśliwi w powiecie,

Z gorszącej kłótni waszej co będzie? czy wiecie?

Oto młodzież, na której Ojczyzny nadzieje,