I ucieczką dziewczyny, wrzasnęły okropnie.

Posłyszała, uczuła, że jest nieroztropnie

Dziatwę małą, przelękłą i samą porzucić:

Wracała, wstrzymując się, lecz musiała wrócić,

Jak niechętny duch, wróżka przyzwany zaklęciem,

Przybiegła z najkrzykliwszym bawić się dziecięciem,

Siadła przy nim na ziemi, wzięła je na łono;

Drugie głaskała ręką i mową pieszczoną;

Aż się uspokoiły, objąwszy w rączęta

Jej kolana i tuląc główki jak pisklęta