Oczy modre, łagodne, włos długi, białawy;

Na włosach listki ziela i kosmyki trawy,

Które Hrabia oberwał pełznąc przez zagony,

Zieleniły się jako wieniec rozpleciony.

«O ty — rzekł — jakimkolwiek uczczę cię imieniem,

Bóstwem jesteś czy nimfą, duchem czy widzeniem!

Mów: własna li cię wola na ziemię sprowadza,

Obca li więzi ciebie na padole władza?

Ach, domyślam się, — pewnie wzgardzony miłośnik,

Jaki pan możny, albo opiekun zazdrośnik,