Z drugiego czarny trzewik; po bokach błyszcząca

Śnieżną pończoszką, chustką, białością rąk, lica,

Wydawała się z dala jak pstra gąsienica,

Gdy wpełźnie na zielony liść klonu.

Niestety!

Wszystkie tego obrazu wdzięki i zalety

Darmo czekały znawców, nikt nie zważał na nie,

Tak mocno zajmowało wszystkich grzybobranie.

Tadeusz przecież zważał i w bok strzelał okiem,

I nie śmiejąc iść prosto, przysuwał się bokiem: