I wielka chustka w pasie końcem uwiązana;

Słomiany, podwiązany kapelusz od ruchu

Nagłego chwiał się z wiatrem jako liść łopuchu,

Spadając to na barki, to znowu na oczy;

W ręku ogromna laska: tak pan Sędzia kroczy.

Schyliwszy się i ręce obmywszy w strumieniu,

Usiadł przed Telimeną na wielkim kamieniu,

I, wsparłszy się oburącz na gałkę słoniową

Trzciny ogromnej, z taką ozwał się przemową:

«Widzi aśćka200, od czasu jak tu u nas gości