Tadeuszek, niemało mam niespokojności.

Jestem bezdzietny, stary; ten dobry chłopczyna,

Wszak to moja na świecie pociecha jedyna,

Przyszły dziedzic fortunki mojej. Z łaski nieba,

Zostawię mu kęs niezły szlacheckiego chleba;

Już mu też czas obmyśleć los, postanowienie;

Ale zważaj no, aśćka, moje utrapienie!

Wiesz, że pan Jacek, brat mój, Tadeusza ociec,

Dziwny człowiek, zamiarów jego trudno dociec,

Nie chce wracać do kraju, Bóg wie gdzie się kryje,