Podnosiła się coraz, na szalu uklękła;

Zrazu słuchała pilnie, potem dłoni ruchem

Przeczyła, ręką żwawo wstrząsając nad uchem,

Odpędzając jak owad nieprzyjemne słowa

Na powrót w usta mówcy —

«A! a! to rzecz nowa!

Czy to Tadeuszowi szkodzi, czy nie szkodzi —

Rzekła z gniewem — sądź o tym sam waćpan dobrodziéj!

Mnie nic do Tadeusza; sami o nim radźcie,

Zróbcie go ekonomem lub w karczmie posadźcie,