Podchodził, wstrzymywał się, lornetkę przecierał,

Oczy chustką obwiewał i coraz spozierał:

«Miałożby to cudowne, śliczne widowisko

Zginąć albo zmienić się, gdy podejdę blisko?

Ten aksamit traw, będzież to mak i botwinie?

W nimfie tej czyż obaczę jaką ochmistrzynię?»

Choć Hrabia Telimenę już dawniej widywał

W domu Sędziego, w którym dosyć często bywał,

Lecz mało ją uważał: zadziwił się zrazu,

Rozeznając w niej model swojego obrazu.