Gdy Sędziego nawiedził, skoro pobył mało,

Przyjmował zwyczaj, którym wszystko oddychało.

Krótkie były Sędziego z synowcem witania:

Dał mu poważnie rękę do pocałowania,

I w skroń ucałowawszy uprzejmie pozdrowił;

A choć przez wzgląd na gości niewiele z nim mówił,

Widać było z łez, które wylotem kontusza38

Otarł prędko, jak kochał pana Tadeusza.

W ślad gospodarza wszystko ze żniwa i z boru,

I z łąk, i z pastwisk razem wracało do dworu.