Sędzia Podkomorzemu węgrzyna, szampana

Dolewał, służył pilnie, ściskał za kolana,

Ale do rozmawiania z nim nie miał ochoty

I widać, że czuł jakieś tajemne kłopoty.

Przemijały w milczeniu talerze i dania;

Przerwał nareszcie nudny tok obiadowania

Gość niespodziany, szybko wpadając, gajowy;

Nie zważał nawet, że czas właśnie obiadowy,

Pobiegł do pana; widać z postawy i z miny,

Że ważnej i niezwykłej jest posłem nowiny.