Wielki jako chrząszcz, siedział, pewnie wódz orszaku;

Spinał konia, jak gdyby chciał skakać w niebiosa,

Jedną rękę na cuglach, drugą miał u nosa:

«Przypatrzcie się — rzekł Robak — tej groźnej postawie:

Zgadnijcie czyja? — Wszyscy patrzyli ciekawie.—

Wielki to człowiek, cesarz, ale nie Moskali,

Ich carowie tabaki nigdy nie bierali...»

«Wielki człowiek — zawołał Cydzik — a w kapocie?

Ja myśliłem, że wielcy ludzie chodzą w złocie:

Bo u Moskalów lada jenerał, mospanie,