Po wierzchu, jak jaskółka wodę całująca.

Pył za nim, psy za pyłem; z daleka się zdało,

Że zając, psy i charty jedne tworzą ciało:

Jakby jakaś przez pole suwała się żmija,

Kot jak głowa, pył z tyłu jakby modra szyja,

A psami jak podwójnym ogonem wywija.

Rejent, Asesor patrzą, otworzyli usta,

Dech wstrzymali. Wtem Rejent pobladnął jak chusta,

Zbladł i Asesor; widzą... fatalnie się dzieje:

Owa żmija im dalej, tym bardziej dłużeje,