Już rwie się wpół, już znikła owa szyja pyłu,

Głowa już blisko lasu, ogony, gdzie z tyłu!

Głowa niknie; raz jeszcze jakby kto kutasem305

Mignął: w las wpadła; ogon urwał się pod lasem.

Biedne psy, ogłupiałe, biegały pod gajem,

Zdawały się naradzać, oskarżać nawzajem.

Wreszcie wracają, z wolna skacząc przez zagony,

Spuściły uszy, tulą do brzucha ogony

I przybiegłszy, ze wstydu nie śmieją wznieść oczu,

I zamiast iść do panów, stały na uboczu.