Rejent spuścił ku piersiom zasępione czoło,

Asesor rzucał okiem, ale niewesoło;

Potem zaczęli oba słuchaczom wywodzić:

Jak ich charty bez smycza nie nawykły chodzić,

Jak kot znienacka wypadł, jak źle był poszczuty

Na roli, gdzie psom chyba trzeba by wdziać buty,

Tak pełno wszędzie głazów i ostrych kamieni...

Mądrze rzecz wyłuszczali szczwacze doświadczeni;

Myśliwi z tych mów wiele mogliby korzystać,

Lecz nie słuchali pilnie. Ci zaczęli świstać,