Ci śmiać się w głos, ci, mając niedźwiedzia w pamięci,

Gadali o nim, świeżą obławą zajęci.

Wojski ledwie raz okiem za zającem rzucił;

Widząc, że uciekł, głowę obojętnie zwrócił

I kończył rzecz przerwaną: «Na czym więc stanąłem?

Aha! na tym, że obu za słowo ująłem,

Iż będą strzelali się przez niedźwiedzią skórę...

Szlachta w krzyk: »To śmierć pewna! Prawie rura w rurę!«

A ja w śmiech. Bo mnie uczył mój przyjaciel Maro306,

Że skóra zwierza nie jest lada jaką miarą.