Dla swego drobiu, szkodę w gospodarstwie czyni.

Usłyszała wołanie: «Zosiu!» To głos cioci!

Sypnęła razem ptastwu ostatek łakoci,

A sama kręcąc sito, jako tanecznica

Bębenek, i w takt bijąc, swawolna dziewica

Jęła skakać przez pawie, gołębie i kury:

Zmieszane ptastwo tłumnie furknęło do góry.

Zosia, stopami ledwie dotykając ziemi,

Zdawała się najwyżej bujać między niemi;

Przodem gołębie białe, które w biegu płoszy,