Aż Wojski Tadeusza wyrwał z zamięszania;

Widząc, że bladnie i że na nogach się słania,

Radził mu odejść do swej izby dla spoczynku.

Tadeusz stanął w kącie, wsparł się na kominku,

Nic nie mówiąc — szerokie, obłędne źrenice

Obracał to na ciotkę, to na siostrzenicę.

Dostrzegła Telimena, iż pierwsze spojrzenie

Zosi tak wielkie na nim zrobiło wrażenie;

Nie odgadła wszystkiego, przecież pomięszana

Bawi gości, a z oczu nie spuszcza młodziana.