Spojrzał krzywo, nie mówiąc ani słowa, splunął,

Krzesło nogą odepchnął i z pokoju runął,

Trzasnąwszy drzwi za sobą. Szczęściem, że tej sceny

Nikt z gości nie uważał oprócz Telimeny.

Wyleciawszy przez bramę, biegł prosto na pole.

Jak szczupak, gdy mu oścień skróś piersi przekole,

Pluska się i nurtuje, myśląc że uciecze,

Ale wszędzie żelazo i sznur z sobą wlecze:

Tak i Tadeusz ciągnął za sobą zgryzoty,

Suwając się przez rowy i skacząc przez płoty,