Wreszcie nowym zalotom Hrabiego dość rada,

Zwróciła się do swego drugiego sąsiada.

Tadeusz też posępny, nic nie jadł, nic nie pił,

Zdawał się słuchać rozmów, oczy w talerz wlepił;

Telimena mu leje wino, on się gniewa

Na natrętność; pytany o zdrowie — poziewa.

Ma za złe (tak się zmienił jednego wieczora),

Że Telimena zbytnie338 do zalotów skora;

Gorszy się, że jej suknia tak wcięta głęboko,

Nieskromnie — a dopiero, kiedy podniósł oko!