Aż przeląkł się; bystrzejsze teraz miał źrenice.
Ledwie spojrzał w rumiane Telimeny lice,
Odkrył od razu wielką, straszną tajemnicę —
Przebóg! naróżowana!
Czy róż w złym gatunku,
Czy jakoś na obliczu przetarł się z trafunku339:
Gdzieniegdzie zrzedniał, na wskroś grubszą płeć340 odsłania...
Może to sam Tadeusz, w Świątyni dumania,
Rozmawiając za blisko, omusknął z bielidła
Karmin lżejszy od pyłków motylego skrzydła;