Jako myśliwiec, który nabój rdzawi w strzelbie.

Dlatego ja rozmowność naszych przodków wielbię:

Po łowach szli do stołu, nie tylko by jadać,

Ale aby nawzajem mogli się wygadać,

Co każdy miał na sercu; nagany, pochwały

Strzelców i obławników, ogary, wystrzały

Wywoływano na plac; powstawała wrzawa,

Miła uchu myśliwców jak druga obława.

Wiem, wiem, o co wam idzie. Ta czarnych trosk chmura

Pono z Robakowego wzniosła się kaptura!