Powtarzano z kolei przestrogę Hreczechy,

Mianowicie ostatnie słowo; ci źwierzyny,

A drudzy, w głos śmiejąc się, krzyczeli: dziewczyny.

Rejent szepnął: kobiety, Asesor: kokiety,

Utkwiwszy w Telimenie oczy jak sztylety.

Nie myślił wcale Wojski przymawiać nikomu,

Ani uważał, co tam szepczą po kryjomu;

Rad bardzo, że mógł damy i młodzież rozśmieszyć,

Zwrócił się ku myśliwcom, chcąc i tych pocieszyć;

I zaczął, nalewając sobie kielich wina: