Zbudził się z marzeń, wspomniał gdzie, u kogo gości:

Dziedzic Horeszków, gościem śród swych własnych progów,

Biesiadnikiem Sopliców, swych odwiecznych wrogów!

A przy tym zawiść, którą czuł dla Tadeusza,

Tym mocniej Hrabię przeciw Soplicom porusza.

Rzekł więc z gorzkim uśmiechem: «Mój domek zbyt mały,

Nie ma godnego miejsca na dar tak wspaniały;

Niech lepiej niedźwiedź czeka pośród tych rogaczy,

Aż mi go Sędzia razem z zamkiem oddać raczy».

Podkomorzy zgadując, na co się zanosi,