Gerwazy; poznano go po wzroście, po licach,

Po srebrzystych na żółtej kurcie Półkozicach.

Stąpał jako słup prosto, niemy i surowy,

Nie zdjąwszy czapki, nawet nie schyliwszy głowy;

W ręku trzymał błyszczący klucz jakby puginał349,

Odemknął szafę i w niej coś kręcić zaczynał.

Stały w dwóch kątach sieni, wsparte o filary,

Dwa kurantowe, w szafach zamknięte zegary;

Dziwaki stare, dawno ze słońcem w niezgodzie,

Południe wskazywały często o zachodzie.