Trzasło ciche półkurcze; wilk zna je po trzasku,

Śledzi okiem, postrzega, że z tyłu, za charty,

Myśliwiec wpół schylony, na kolanie wsparty,

Rurą ku niemu wije i już cyngla tyka.

Wilk uszy spuszcza, ogon podtuliwszy, zmyka;

Psiarnia z tryumfującym rzuca się hałasem

I skubie go po kudłach; zwierz zwraca się czasem,

Spojrzy, klapnie paszczęką i białych kłów zgrzytem

Ledwie pogrozi; psiarnia pierzcha ze skowytem:

Tak i Gerwazy z groźną cofał się postawą,