Wstrzymując napastników oczyma i ławą,

Aż razem z Hrabią wpadli w głąb ciemnej framugi.

«Łapaj!» krzykniono355 znowu. Tryumf był nie długi:

Bo nad głowami tłumu Klucznik niespodzianie

Ukazał się na chórze, przy starym organie,

I z trzaskiem jął wyrywać ołowiane rury.

Wielką by klęskę zadał, uderzając z góry:

Ale już goście tłumnie wychodzili z sieni;

Nie śmieli kroku dostać słudzy potrwożeni

I chwytając naczynia w ślad panów uciekli,