Zlanych winem, jak rycerz na krwawych puklerzach,

Między licznymi kurcząt i jendyków ciały358,

W których piersi widelce świeżo wbite tkwiały359.

Po chwili w Horeszkowskim samotnym budynku

Wszystko do zwyczajnego wracało spoczynku.

Mrok zgęstniał; reszty pańskiej wspaniałej biesiady

Leżą, podobne uczcie nocnej, gdzie na Dziady

Zgromadzać się zaklęte mają nieboszczyki.

Już na poddaszu trzykroć krzyknęły puszczyki

Jak guślarze: zdają się witać wschód miesiąca,